Płyniemy do Allinge-Sandvig

Allinge-Sandvig

Po wypłynięciu z Gdańska obraliśmy kurs na Visby. Jest to hanzeatyckie miasto w Szwecji położone nad Morzem Bałtyckim w zachodniej części wyspy Gotlandia. Wiatry jednak wiedziały lepiej i popłynęliśmy do Allinge-Sandvig na Bornholmie. Tam też jest fajnie!

Grot i genua

Płynąc z prędkością około 3 węzłów, czasem na silniku dobiliśmy do Bornholmu po około dwóch dniach. Morze było naprawdę spokojne – jak jezioro. Kiedy pod Bornholmem w okolicy wyspy Christiansø, zaczęły wyprzedzać nas kaczki – włączyliśmy silnik. Zawarkotało i ruszyliśmy dalej w drogę.

Allinge-Sandvig - Bornholm Allinge-Sandvig - Bornholm Allinge-Sandvig - Bornholm

W porcie czekało na nas darmowe WiFi, prysznice, prąd to podładowania jachtu oraz słodka woda do napełnienia zbiorników. Wieczorem na skałach przy wybrzeżu zrobiliśmy grilla oraz poznaliśmy miejscowego sklepikarza, który dołączył do nas. Bardzo zasmakowała mu moja cytrynówka, której na rejs zrobiłem ponad 5 litrów.

Zachód słońca w Allinge-Sandvig

Zachód słońca w Allinge-Sandvig

Zachód słońca w Allinge-Sandvig

Pod koniec dnia mogliśmy oglądać piękny zachód słońca nad wyspą. Spokojne morze, bajecznie kolorowe chmury. Noc spędziliśmy w porcie, a następnego dnia zwiedziliśmy ruiny zamku Hammershus. Ruiny średniowiecznego zamku obronnego leżą na wysokości 74 m, na nadbrzeżnej skale. Cały obiekt składa się z baszt, muru, niekiedy podwójnego, o długości 750 m. Znajdziemy tam też szańce oraz fosę.

Port w Allinge-Sandvig

Port w Allinge-Sandvig

Po południu wypłynęliśmy w kierunku wyspy Christiansø – nazywaną przeze mnie Wyspą Mew.